Poezja nie jest gruba

W jakiś tam sposób rozumiem ludzi, którzy mówią, że nie czytają książek, bo nie mają czasu. Niech będzie, że nie dlatego, że im się nie chce. Nie dlatego, że perspektywa sklejania liter w głowie i (nie daj bóg) poszerzenia horyzontów poza zubożałe ramówki prywaT(V)Nych telewizji jest przerażająco niezachęcająca. Nie mają czasu. Ludzie robią różne ważne rzeczy i nie mają czasu.

Opowiadam koleżance: „Przeczytałam świetną powieść. Wiesz, było wszystko… kryminał był i sensacja, i całowanie też było. Mówię ci, jakby Murakami się spisał z Puzo.” I patrzy się na mnie to dziewczę, widzę, że nawet-już-prawie-całkiem jestem w stanie ją przekonać…  „A gruba?” – pyta. Oczywiście, że pyta, czy książka jest gruba. Żyjemy w czasach YouTube’a. Nawet kinowe filmy są już dla nas za długie. Niecierpliwimy się, że chcą okupować naszą uwagę przez półtorej godziny, a co dopiero taka książka. I to jeszcze gruba. „Gruba” – mówię, bo co jej będę kłamać. I tak by się zorientowała. „A nie, to nie” – odpowiada, zupełnie tracąc zainteresowanie.

Koniec dyskusji. Jak gruba

to nie.

*

Wiersze nie są grube. Wystarczy bardzo mało czasu na przeczytanie wiersza. Czasem mniej niż minuta wystarczy, by przeczytać zupełnie przyzwoity wiersz. Proszę bardzo, spróbujcie sami:

IMGP3916.jpg

Dlaczego ludzie, którzy nie mają czasu czytać książek, nie czytają wierszy?

Myślę, że (wbrew swojej misji) to szkoła obrzydza nam poezję.
I mean, c’mon…
„Na lipę”?

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie! – mówi lipa, słowami spod pióra pana Jana. Próbowaliście kiedyś usiąść pod lipą w letni dzień? Osoby uczulone na ukąszenia pszczół niech lepiej nie próbują. Pod tym „liściem” wszystko się lepi. Bo lipa obdarowuje naturę rzeką lepkich, słodkich wydzielin. I dosyć jest głośno w związku z bzyczeniem tych pszczół, które koczują na tych uczulonych (i na te słodkie wydzieliny).

Poza tym, wydaje mi się, że mamy tak trochę w głowie ubzdurane, że do czytania poezji potrzebna jest jakaś specjalna atmosfera. Osoby, które szerzą to przekonanie powinny sobie odpocząć pod tą jaśkową lipą…

No-bo-nie. Otóż nie. Dobra poezja potrafi człowieka pierdolnąć swoim przekazem tak samo mocno czytana w głośnym szkolnym korytarzu, w śmierdzącym sikami pociągu i w klimatycznej kawiarni. (Przeklęłam, bo poeci bardzo dużo przeklinają. Piją dużo wódki, palą dużo papierosów, albo i piją, i palą, i przeklinają.  To są stereotypy, które – jak mało który stereotyp – mają solidne pokrycie w rzeczywistości. Także tak.)

Zamiast tych wszystkich zdań mogłabym po prostu napisać: CZYTAJCIE WIERSZE.

No czytajcie, czytajcie. Ale piszcie też. Wiem, jak to brzmi – abstrakcyjnie, ale pisanie wierszy jest niezwykle proste. Dlaczego?

  1. Wiersz może być o niczym konkretnym.
  2. W wierszu można mieć w poważaniu interpunkcję.
  3. Wiersz to nie książka – nic się nie musi kupy trzymać.
  4. W połowie pisania wiersza możecie stwierdzić, że to już koniec.
  5. W wierszu można używać wszystkich słów, nawet tych brzydkich. Co jest szczególnie wartościowe dla tych osób, które nie przeklinają na co dzień. W wierszu takie osoby mogą się wyżyć językowo i później nie walczyć z chęcią wykrzyczenia w twarz: „a pierdol się” każdemu idiocie, który w taki dzień jak dziś mówi: „ale pani zmokła”.
  6. Wiersz może być krótki. Możecie go dać do przeczytania wielu osobom. Może komuś się spodoba.

To takie podstawowe atuty.

 *

Na przykład ja piszę takie wiersze:

 

Dzisiaj mam zły humor.

nie smutny czy

przygnębiony

humor mam

po prostu zły

 

 

nie denerwuje mnie że pada

deszcz i że wiejejaksurwysyn

ani nie jestem zła na to że (znowu) przy

byłam na zajęcia których nie by

ło w ten deszcz i w ten wiatr sil

ny wiatr ani nie jestem zła na tę

puentę dzisiejszego dnia

 

 

że jaksięniezapytasztosiękurwaniedowiesz nic

a nic nie jestem zła na to wszystko po pro

stu obudziłam się dziś i taki

miałam humor

zły

 

a mój dzień się po prostu dopasował

Reklamy

4 thoughts on “Poezja nie jest gruba

  1. Ludzie nie czytają
    bo nie mają
    głowy
    do wierszy
    do poezji
    do miłości
    do życia

    tylko do spłaty raty
    na raty

    Dobrze Cię rozumiem, jako kochająca książki, grube, w dużej ilości, by nie móc spać nim skończę kolejny i kolejny rozdział…

    1. A ja myślę, że mamy do tego wszystkiego głowę. Tylko jakoś nam nikt nie zakorzenił w tej głowie, że poezja może być nieskomplikowana, przystępna, że miłość to bardzo codzienna rzecz, a nie podniosłe wyznania, że życie, nawet z ratami, to nadal jest jeden wielki bal… :) I mówię tu też o sobie. Ja sobie też to muszę codziennie przypominać.

      Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny ;)

  2. Przeczytałam. Znów. I miałam nadzieję, że te pogrubione litery czytane po kolej, będą słowem, a nie są.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s