Hope

Kiedyś obiecałam sobie, że nie będę zazdrościć.

To było dosyć dawno temu, kiedy

miałam siedemnaście lat.

 

Zazdrość to jest taka mała, wredna

niewygoda, co wchodzi pod

skórę i swędzi,

 

i robi z dobrego,

wesołego człowieka

 

a miserable douchebag

or [female version] a bitch.

Coś

jak po ugryzieniu komara,

takie uczucie. Najpierw małe ukłucie,

a potem trzy dni (at least!) drapania się do krwi.

 

A little self-destructive, don’t you think?

 

I don’t want to be a bitch.

Nie chcę być zazdrosna –

pomyślałam sobie, kiedy

miałam siedemnaście lat.

 

Instead

 

I’ve chosen to be grateful.

(And let me tell you, sometimes it’s fucking difficult!)

 

Postanowiłam przestać się drapać.

(I czasami to niełatwe – nie drapać się, kiedy swędzi.)

 

Mam takie wrażenie, że

dużo myślimy o tym,

co chcemy mieć.

 

Dużo mniej o tym, za co

jesteśmy wdzięczni,

że już mamy.

że nas nie dotyczy.

że udało nam się przetrwać.

 

Dzisiaj patrzyłam na ludzi, którzy mają coś o czym marzę.

Patrzyłam na nich z uśmiechem. I sama byłam

sobą zdziwiona.

 

Bo nie poczułam ukłucia.

Because it gave me hope.

Reklamy

2 thoughts on “Hope

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s